Miesięczne archiwum: Listopad 2014

Nie pamięta wół………

znak elkiStoję na światłach. Nareszcie zielone. Przede mną nauka jazdy. dziewczyna za kierownicą próbuje po raz trzeci zapalić i po raz trzeci silnik złośliwie gaśnie . Światło znów czerwieni się postojowo. No cóż.

Nagle słyszę trąbienie za sobą .  Widzę w lusterku, że facet w średnim wieku  pewnie gryzie już kierownicę a nie ma jak wyprzedzić. Spieszy się , a tu ktoś stoi mu na drodze.

Do głowy przychodzi mi pewne przysłowie. „Nie pamięta wół jak cielęciem był”.

Ja pamiętam, kiedy pierwszy raz sama wyjechałam na ulecę zdenerwowana, spocona. Było to wiele lat temu . Dlatego nie trąbię.

Energetyzujące spotkania

Od kilku miesięcy spotykam się z dziećmi w bibliotekach, przedszkolach i szkołach promując moją książkę „Fifi i Lelek w podróży przez kontynenty”. (możesz znaleźć ją, a także relacje ze spotkań autorskich i opisy przygód bohaterów na facebooku pod hasłem Fifi i Lelek ).

Każde ze spotkań jest wyjątkowe, każdy zespół inny, ale wszystkie grupy reagują podobnie, kiedy w uczonej przeze mnie piosence padają słowa „… i przyjaciół w całym świecie chętnie odwiedzimy”. Na hasło a teraz złapcie i obejmijcie swoich przyjaciół, tworzą się pary, grupki a czasem jeden zespół.IMGP4188

Każe z nich chce mieć przyjaciół, a ci najbardziej nieśmiali, być może lekko wyobcowani przytulają się do nas – prowadzących. Czuje się dobrą energię.

Na ostatnim spotkaniu- niespodzianka. Wszystkie dzieci z 54 i 55 Szkoły Podstawowej wręczyły mi laurki z podziękowaniami

 

IMGP4589

Gdy się czyta te słowa

IMGP4593

chce się dalej pracować, a nowe pomysły przychodzą wraz z dobrą dziecięcą energią.

Czarna magia-biała magia

DSC_0264To dla mnie „czarna magia”. Wielokrotnie powtarzamy te słowa, kiedy coś nas przerasta. Nie umiem i nie  będę się w stanie  nauczyć.

Myślę,że jeśli czegoś bardzo chcemy i na czymś naprawdę nam zależy to prędzej czy później na pewno wkładając w to mnóstwo pracy- zgłębimy temat. Może nie staniemy się mistrzami w danej dziedzinie, ale podstawy opanujemy.

Dla mnie kiedyś czarną magią był dobór palet kolorystycznych, makijaż, jazda na nartach czy pływanie  i tysiąc innych rzeczy. Kiedy robiłam pierwszą stylizację ściąga leżała pod blatem biurka. Ileś prób, ileś przeczytanych książek, ileś upadków na stoku i udało się.

Oczywiście są dziedziny,  do których mamy tzw. smykałkę, są też takie, których nauka przychodzi nam bardzo trudno. Wszystko zależy  oczywiście (jeśli nie ma np. przeciwwskazań zdrowotnych) od tego jak bardzo chcemy, ile czasu poświęcimy i przede wszystkim jakie mamy nastawienie do wyznaczonego sobie celu. Poza tym zawsze można się kogoś poradzić, z kimś pogadać czy kogoś poobserwować.  Dobrze np. zaczynać dzień w pracy czy w domu od sprawy, którą najmniej mamy ochotę załatwić . Potem wszystko  inne wyda się proste. A jaka satysfakcja kiedy czarna magia zmienia się w białą magię!Resize of kot Wacek039

Przyjemność odkrywania czegoś nowego

IMGP4320Cenię sobie rytuały, obrzędy, tradycję i zwyczaje. Jest jakaś magia w powtarzalności. Lubię wracać do tych samych miejsc po kilkanaście razy. Wakacje bez Mazur czy Trzmielewa są jakby niepełne.

A jednak ciągle odkrywam coś nowego i to także wielka frajda. Zaproszenie na wernisaż do Muzeum Książki Artystycznej w Łodzi. Willa Grohmana piękna, choć jeszcze nie odrestaurowana, a tam pokaz książki unikatowej. Pojedyncze egzemplarze pisane ręcznie i ilustrowane w niesamowity sposób. Karty czystego papieru rozkładane na trawie na kilka tygodni, przez te dni deszcze, przechadzające się gąsienice, opadające liście i rozsypana herbata będą tworzyć rysunek. Pan Matthias Harnisch rodem z Moguncji w słomkowym kapeluszu jak z poprzedniej epoki, z chustą założoną jak do siewu zboża sieje….. herbatę. Niesamowite. Wiatr rozsypuje suche listki. Potem artysta polewa wszystko wodą. Na wynik trzeba czekać. Jego książki ilustrowane rdzą, czarnym bzem, winem, pełne dziwnych kolaży robią na mnie wrażenie. I tak powstaje unikatowa książka artystyczna. Tekst zostanie dopisany później. Coś zupełnie nowego, intrygujący sposób wyrażania swojej wrażliwości.

 

Trzy pokolenia i radość bycia razem

pokolenia
Jadę autokarem. Przede mną jeszcze 18 godzin podróży. Wyciszający szum, wspaniałe widoki za oknem, koniec lata, mnóstwo odcieni zieleni. Przede mną wijąca się autostrada. Zawsze w autokarze przypomina mi się film Hair i piosenka Good Morning Starshine

Szczęście, euforia! Co nas spotka ?

Fajny czas na przemyślenia. Tak szybko minęło 11 dni pobytu z dziećmi w Luksemburgu. Mnóstwo obrazów nakłada się na siebie, rozmowy o tylu sprawach – trudno je poukładać.

Radość bycia z dziećmi i wnukiem. Tyle można czerpać od siebie nawzajem. Tak wiele chciałoby się im przekazać, doradzić, uchronić przed naszymi dawnymi błędami. Trzy pokolenia. Każde ma swój świat. Tam skąd my wracamy oni dopiero idą. Ale od nich możemy czerpać energię do działania i odwagę, bo trudne dla nas przedsięwzięcia im wydają się banalnie proste. A od tego najmłodszego- mojego ukochanego Filipa, super inteligentnego trzylatka  umiejętność wyrażania emocji- radość i złość, chcę- nie chcę dobrze -źle, śmiech i płacz. Pełna naturalność i spontaniczność. Jak dobrze móc stać się znów na chwilę dzieckiem podczas wspólnego wąchania kwiatków czy ratowania zagrożonej  gąsienicy, która wyszła nieopacznie na drogę, po której jeżdżą rowery. Trzy pokolenia i radość bycia razem.

Pudełeczko z nietypową niespodzianką

IMGP4387„Aha, czyli powiedzenie komuś czegoś miłego jest podobne do podarowania mu srebrnego pudełeczka z prezentem niespodzianką”-tak właśnie skomentowała wystąpienie Florence Littauer amerykańskiej trenerki osobowości  pewna mała dziewczynka. Od tej pory srebrne pudełeczko stało się dla Florence symbolem mówienia ludziom ciepłych, serdecznych słów.

Takie właśnie pudełeczko udało mi się znaleźć na targu staroci.  Stoi na honorowym miejscu i przypomina mi codziennie to bardzo ważne przesłanie. Zabieram je ze sobą na warsztaty i wyjaśnieniem jego symboliki zaczynam i podsumowuję swoje zajęcia.  Taki drobiazg, a jak wiele potrafi unaocznić i uzmysłowić.

Krytyka jest łatwa, zwłaszcza ta bezpodstawna, mówienie innym rzeczy miłych i prawdziwych jednocześnie, w praktyce okazuje się bardzo trudne.

Zachęcam wręczajmy sobie nawzajem  jak najczęściej  srebrne pudełeczka, w których znajdzie się miejsce na pochwałę, uznanie, podziw czy podziękowanie.

Co mi w duszy gra

 Witam na moim blogu dla optymistów początkujących i tych całkiem zaawansowanych!

 MOJE POZYTYWKI

Co mi w duszy gra?

Łatwo się mówi być optymistą. Wśród moich znajomych to wcale nie jest takie popularne. Ciągle słyszę nie mogę, nie uda się, nie mam czasu, siły i tak w kółko, wszędzie, wśród ludzi w różnym wieku.

Dlatego chcę się z Wami dzielić tym, co radosne, dobre, ładne, wyjątkowe, twórcze, inspirujące, wszystkim czego dowiedziałam się podczas swojej dłuuuugiej i różnorodnej drogi  zawodowej od ludzi, których spotykałam i spotykam w czasie warsztatów, szkoleń, kursów i prezentacji. Bo nie tylko ja uczę ich, oni także uczą mnie. „Belferska dusza” i moje dzieci podpowiedziały – stwórz blog.

Będą tu moje utwory, utworki, wiersze, teksty piosenek , artykuły z zakresu stylizacji i wizerunku w formie porad a także myśli moje i innych- te potargane i starannie uczesane. Znajdziesz je w kategoriach Poczytanki, Pomyślanki, Poradki stylizacyjne i nie tylko.

Chciałabym, aby pomagały one w nieco bardziej optymistycznym spojrzeniu na naszą codzienność!